wtorek, 27 lipca 2004

Bałtyk

Tym razem wybrzeże Bałtyku i wszystko co się na nim działo sprawiło na mnie raczej odpychające wrażenie.
Wrażenie zupełnie przeciwne do tego jakie miał pewien 65-letni pan, przyjaciel mojego znajomego, który pierwszy raz zobaczył morze „na żywo".
Usiadł na piasku wgapiony w ruchome wody Bałtyku, nie ruszając się stamtąd przez bite trzy godziny, kompletnie zauroczony.
Ja natomiast od pierwszej chwili marzyłem o tym żeby stamtąd uciec.
Najbardziej drażnili mnie wszyscy ci właściciele pensjonatów, smażalni ryb, straganów i budek.
Przypominali sępy wydziobujące oczy i wątrobę wijącej się z bólu antylopie.
W trakcie pobytu nad Bałtykiem otrzymałem przykrą wiadomość na temat zdrowia Jatzentego - jeśli to czytasz Jatzenty to wiedz, że życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.
Ostatnio mam ogromną huśtawkę ( jak mawia moja sąsiadka - „huźdafkę") nastrojów.
Dlatego znów zaczynam blogować.
Czynię to też z powodu nudy, która ostatnio okropnie mi doskwiera.
Taka terapia - rozumita.
Zawsze tak się usprawiedliwiam.
I nigdy nie wiem po co. Czyżby zdawało mi się, że ponoszę jakąś odpowiedzialność za moje słowa ?
A propos „Taka".
Obejrzałem wczoraj „Ostatniego samuraja".
Hollywoodzka chała do potęgi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz