piątek, 28 października 2011

Upadek

Śniło mi się, że spadam. O dziwo mojej małży też śniło się, że wypadłem przez okno.
I to tej samej nocy.
Jeśli ten sen jest proroczy to wróży kompletny upadek.

wtorek, 25 października 2011

Wojna

Wpierdoliłem się w ślepy zaułek - to fakt.
Nie wiem jak się z niego wydostać - też fakt.
Zawsze myślałem, że po czterdziestce będę wiódł spokojny, ustabilizowany żywot - a tu chuj.
Nie mam pojęcia co będzie za dzień, tydzień, rok.
Jedno jest pewne - wojna jak najbardziej potrzebna.
Za dużo ludzi, za duże bezrobocie, marazm.
Wojna pobudzi ludzi. I GOSPODARKĘ.

Na onecie o Tomie Waitsie

A u mnie na dobranoc plastikowe czeskie ludki.

 

piątek, 21 października 2011

Pierdolenie o Szopenie

Co tu naskrobać zwłaszcza, że czyta mnie mikroskopijny odłam społeczeństwa.
Ale chuj, mogę pisać dla siebie.
Te wszelkie protesty "oburzonych" to nic nowego, pisałem o tym już ładnych parę wieków temu. Mówiłem, przestrzegałem, że trzeba założyć Guerilla Maguilla i powywieszać tych wszystkich skurwysynów.
Ja oczywiście byłbym El Commendante.
Co do pracy - dzisiaj mi podziękowali - Murzyn zrobił swoje Murzyn może odejść.
Co do seksu: przed sekundą się zakończył i muszę stwierdzić, że było bosko, jakbyśmy się pod tym względem w ogóle nie zestarzeli.
Nawet brak wersalki w niczym nie przeszkodził, wykorzystaliśmy brak latorośli w domu i ich wolne łóżka.
A co będzie dalej, z pracą, z pieniędzmi, z kryzysem - cholera wie.
Pić, pierdolić, nie żałować - wciąż aktualne.

wtorek, 18 października 2011

Kryzys i seks

Coś mi się ostatnio seksu chce.
Nie wiem czy przez tą robotę czy przez co.
No i wersalkę zamówiłem bo materac pękł i śpię na podłodze.
Kryzys w każdej przegródce.

czwartek, 13 października 2011

Burdel

Chyba w każdej angielskiej firmie panuje organizacyjny burdel.
Ale widać to jakaś metoda bo nieźle im idzie.

poniedziałek, 3 października 2011

Cisza

Cisza, kurwa !
Wyborcza.

sobota, 1 października 2011

Kac

Obudziłem się z cholernym kacem i bólem wszystkich mięśni.
No i złamałem swoją żelazną zasadę "niepicia na drugi dzień".
Wypiłem zimną Stellę. Trochę mi lepiej.