wtorek, 27 maja 2014

Nie schodźmy ze słusznej linii

No i stało się. Emmanuel Goldstein, Wróg Ludu dorwał się do władzy. Wielkie larum na Pasie Startowym Jeden. W stolicy otworzyła się ziemia, a niebo zasnuły czarne chmury. Grad obsypał ulicę lodowymi pociskami. W dodatku tragiczna wiadomość o tym, że zmarł Bohater Narodu, Wielki Generał - weteran wojen z Oceanią. 
Na wszystkich teleekranach niekończący się jeden, wielki Tydzień Nienawiści. Wszyscy są zgodnie na nie, próbując wybić wszelakim wyznawcom z głowy te głupie goldsteinizmy.
W tym harmidrze nie zauważono nawet, że Partia postanowiła podwyższyć abonament na teleekrany.

Marazm

No cóż. Praca w poduszkach skończyła się. Od jutra zaczynam pracę w firmie spedycyjnej. Zaczyna mnie już męczyć ta tułaczka po różnych firmach. Ledwo się człowiek zdąży przyzwyczaić, a tu bach, zmiana.

Sudba cheloveka. W międzyczasie zdążyłem wymienić samochód. Postawiłem na azję po wielu latach jeżdżenia europejskimi autami. I szczerze powiem, że nie mam żadnej radochy. Wcale nie cieszę się nowym nabytkiem. Przy okazji dowiedziałem się jak sprawnie działa angielska policja. Już dzień po zakupie zostałem zatrzymany. Okazało się, że w systemie samochód figuruje jako nie ubezpieczony. Na szczęście przezornie wydrukowałem polisę i obyło się na grzecznościowej wymianie zdań. 
Co prócz tego. Nic. Nic. Nic.
Z rzeczy niecodziennych: zostaliśmy zaproszeni przez znajomych Angoli na obiad do włoskiej restauracji. W przyszłą sobotę. Strasznie nie chce mi się iść.


środa, 14 maja 2014

Pilnie potrzebuję odpowiedzi na pytanie.

Czy jak zmienię płeć to według prawa moja żona nadal będzie moją żoną ?


Na zdjęciu poniżej Bydloga pokazuje pierś.



wtorek, 13 maja 2014

Gupota

Jakąś gupotę człowiek napisze i zaraz wejścia ma na bloga. Nie rozumiem tego.
Bezczelność czy perfidia ?

poniedziałek, 12 maja 2014

Małe pajączki są cacy, a duże pajączki są be.


piątek, 9 maja 2014

Kevin

Wczoraj przyszedł do pracy nowy, Anglik o imieniu Kevin. Typowy przedstawiciel młodzieżówki robotniczej, z tatuażem na szyi i dziwną fryzurą. Popracował godzinę i powiedział: 
Fuck it. I am going home. 
Wolał być sam w domu ?
Dzięki jego decyzji miałem zapierdol, trzy osoby musiały robić to samo co zwykle robią cztery.
Młody ciapaty o twarzy i posturze Prince`a próbował wyżebrać ode mnie papierosa. 
- Do you smoke ? - spytał.
- Yes - odpowiedziałem.
- Give me one cig !
- No - odpowiedziałem.
- Why ? - spytał.
- Cause I am not a fucking charity organization.
Chyba jestem rasistą.

Dziwnie wraca się wieczorami do domu. Puste ulice, w radiu jazz. A po tysiącach zrobionych poduszek marzenie o tej jednej własnej, do której zaraz przyłożę głowę.
I taka myśl na koniec: czy Anglicy żrą te poduszki. Ileż można tego produkować ?
Normalnie - poduszkowa piekarnia.



czwartek, 8 maja 2014

Koniec z polityką na blogu

W związku z faktem, że polityki jest aż nadto wszędzie indziej postanowiłem skończyć z nią na moim blogasku.
W tym tygodniu pracuję na "popołudniówki" co wcale nie jest takie złe. Wciąż na poduszkach. 
 W piątki wyjątkowo krócej czyli od drugiej do osiemnastej. Poważnie myślę o zmianie samochodu, mam już nawet na oku jeden, co prawda nie 408 tylko 308 SW, ale generalnie się zobaczy.
Pojawia się żal dupy, bo po co wydawać pieniądze i zmieniać coś co jeszcze całkiem dobrze działa.
Pytanie jest jak długo. Szereg wątpliwości. No cóż, takie jest życie - niepewne.
Generalnie psychicznie całkiem ok, fizycznie też nie narzekam. Maj raczej chłodny z pojawiającymi się przelotnymi deszczykami. 
Wczoraj miałem dziwny sen. Że się zakochałem. Co za bzdura.
W międzyczasie młody miał urodziny, dostał komórkę i trochę pieniędzy, był zwyczajowo tort gotowiec i podróba szampana.

W pracy wczoraj zaczepił mnie jakiś młody ciapaty pytając tych ich twardym, śmiesznym angielskim:
- Where are you from, my friend ?
To ich "my friend" zawsze mnie dobija.
Odpowiedziałem pewnie niezgodnie z jego oczekiwaniami:
- From Horwich, my friend."